Prawa człowieka nie zawsze były uznawane za cechy niezbywalne i podstawowe dla każdej jednostki. Dopiero w czasach oświecenia przestały być uważane za przywileje przysługujące samej tylko szlachcie. Nie znaczy to jednak, że zostały one dane wszystkim raz na zawsze. 

 

Przypominamy artykuł Wiktora Osiatyńskiego – doktora socjologii i doktora habilitowanego nauk prawnych, wykładowcy akademickiego oraz działacza na rzecz umacniania społeczeństwa obywatelskiego. Autor opisuje w nim historię idei praw człowieka oraz wskazuje jej nierzadko burzliwe konflikty z pojęciem dobra ogółu.

W tekście znajdziemy również bardzo aktualne analizy relacji pomiędzy obywatelem a państwem, oraz próby odpowiedzenia na takie pytania jak: Na ile prawa człowieka przyczyniają się do rozwoju gospodarczego? Czy prawa człowieka zawsze stoją w zgodzie z demokracją? Jak egzekwować ich przestrzeganie?

 

Fragment tekstu:

Normalnie pozycja jednostki wobec państwa jest pozycją nierówności. Państwo może narzucać jednostkom swą wolę i stosować przymus dla przeprowadzenia swej decyzji. Ujmując rzecz obrazowo, państwo trzyma obnażony miecz nad głowami obywateli. W praktyce miecz spoczywa w rękach konkretnych funkcjonariuszy państwa ze wszystkimi ich słabościami, namiętnościami i interesami. Mogą oni nadużyć swej władzy dysponentów miecza. Obywatele potrzebują zatem tarczy, która mogłaby ochronić ich przed nieuzasadnionym użyciem przymusu państwowego. Prawa człowieka są taką właśnie tarczą, która daje jednostkom poczucie bezpieczeństwa w kontaktach z państwem.

 

 

Całość artykułu dostępna jest pod adresem:

 

http://www.hfhr.org.pl/wielokulturowosc/documents/doc_190.pdf